Próba zamachu bombowego w autobusie linii 145 we Wrocławiu – zdarzenie z 19 maja 2016 roku. Paweł R., student trzeciego roku inżynierii materiałowej na Wydziale Chemicznym Politechniki Wrocławskiej, pozostawił w autobusie komunikacji miejskiej domowej roboty urządzenie wybuchowe ukryte w żółtej torbie. W pojeździe znajdowało się co najmniej 41 osób, w tym dwoje małych dzieci w wózkach stojących w pobliżu pakunku. Pasażerka zaalarmowała kierowcę, który wyniósł torbę na chodnik przy skrzyżowaniu ulic Dworcowej i Kościuszki. Ładunek eksplodował już poza autobusem, raniąc 82-letnią kobietę.[1]

Groźba i przygotowania

26 kwietnia 2016 roku mężczyzna dwukrotnie kupił przez internet po trzy kilogramy saletry potasowej, a 17 maja odebrał sześciolitrowy szybkowar. Naczynie niemal całkowicie wypełnił mieszaniną wybuchową, a do urządzenia dołączył śruby i nakrętki. Wczesnym rankiem 19 maja zadzwonił pod numer 112 i odtworzył nagraną wcześniej groźbę. Twierdził, że podłożył we Wrocławiu cztery bomby, zażądał 120 kilogramów złota i zapowiedział „drugą Brukselę”, jeśli żądanie nie zostanie spełnione.[1]

Telefon z żądaniem wykonano o godzinie 5:47. Rozmówca posłużył się głosem z syntezatora mowy i żądał po 30 kilogramów złota za rozbrojenie każdego z czterech rzekomych ładunków.[2]

Przebieg zdarzenia

Sprawca wniósł urządzenie do autobusu linii 145 i pozostawił je obok wózków z trzyletnim chłopcem i dziewięciomiesięczną dziewczynką. Po zgłoszeniu pasażerki kierowca zatrzymał pojazd i przeniósł torbę na zewnątrz. Do wybuchu doszło po chwili na chodniku.[1]

Otwórz większą mapę

Nagranie monitoringu pokazywało mężczyznę z zasłoniętą twarzą, który wniósł żółtą torbę, pozostawił ją w autobusie i wysiadł kilka przystanków dalej. Publikacja zapisu stała się jednym z głównych elementów policyjnego apelu o pomoc w identyfikacji podejrzanego.[3]

Ekspert od terroryzmu cytowany przez TVN24 oceniał zachowanie sprawcy jako celowe: pakunek pozostawiono dopiero po zapełnieniu autobusu pasażerami. Była to ówczesna ocena ekspercka oparta na materiale z monitoringu, nie prawomocne ustalenie sądu.[4]

Kierowca Dariusz Kądziela relacjonował, że jedna z pasażerek przyniosła mu podejrzaną torbę. Podczas postojów na czerwonym świetle dwukrotnie do niej zajrzał i zobaczył garnek z pokrywką przymocowaną plasteliną. Gdy nie zdołał połączyć się z centralą ruchu, zatrzymał autobus, otworzył drzwi i wyniósł pakunek.[5]

Pasażerka, która zauważyła torbę i zaalarmowała kierowcę, zachowała anonimowość. Dwa tygodnie po zdarzeniu komendant wojewódzki policji wręczył jej list gratulacyjny i upominek, wskazując, że jej czujność pomogła zapobiec tragedii.[6]

Początkowo obrażenia kobiety przedstawiano jako lekkie. Późniejsza opinia biegłego wskazywała jednak na naruszenie czynności narządów ciała trwające ponad siedem dni, narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz zaburzenia stresowe pourazowe, których skutki mogły być długotrwałe.[7]

Ładunek i możliwe skutki

W toku eksperymentu procesowego użyto autobusu tego samego typu i dwóch urządzeń: odtworzenia wadliwie wykonanego ładunku oraz urządzenia z poprawnie dobraną mieszaniną. Według opinii biegłych przywołanych w akcie oskarżenia prawidłowo skonstruowany ładunek wybiłby szyby, rozrzucił odłamki na dziesiątki metrów i stworzył śmiertelne zagrożenie dla pasażerów oraz osób stojących w pobliżu. Nawet urządzenie wykonane tak jak pozostawione w autobusie powodowało zagrożenie pożarem, wysoką temperaturą i odłamkami.[1]

Pierwsze oględziny wskazywały na tak zwaną bombę szybkowarową. Wewnątrz naczynia znajdowała się substancja przypominająca czarny proch, a elementami rażącymi miały być metalowe śruby i nakrętki. Cytowani przez TVN24 eksperci podkreślali, że niepełne zadziałanie mieszaniny ograniczyło skutki; pełna detonacja wewnątrz pojazdu mogła zniszczyć jego wnętrze i ciężko zranić pasażerów.[8]

We wrześniu 2016 roku śledczy przeprowadzili eksperyment z autobusem odpowiadającym pojazdowi z linii 145. Zdetonowano osobno odtworzenie rzeczywistego urządzenia oraz ładunek wykonany według zabezpieczonej instrukcji z prawidłowymi proporcjami mieszaniny, dokumentując skutki dla pojazdu, manekinów i otoczenia.[9]

Podczas procesu biegli opisywali, że wewnątrz zamkniętego autobusu nawet wadliwie wykonane urządzenie mogło wytworzyć kulę ognia, wysoką temperaturę i toksyczne produkty spalania. W połączeniu z metalowymi elementami rażącymi oznaczało to realne zagrożenie ciężkimi obrażeniami i śmiercią pasażerów.[10]

Poszukiwania i zatrzymanie

Paweł R. został zatrzymany pięć dni po zdarzeniu. W chwili zatrzymania miał 22 lata i nie był wcześniej notowany.[1]

Podejrzanego zatrzymano 24 maja w domu rodzinnym w województwie lubuskim, gdzie przebywał u bliskich. Komendant główny policji informował, że zatrzymanie było dla niego zaskoczeniem i że w sprawie nie zatrzymano innych osób.[11]

Dolnośląska policja opublikowała nagranie z wejścia funkcjonariuszy do domu i zatrzymania mężczyzny. W towarzyszącym komunikacie określiła go jako najbardziej poszukiwanego wówczas mężczyznę w kraju.[12]

Komendant główny policji Jarosław Szymczyk mówił po zatrzymaniu, że ze względu na sposób działania policja zakładała możliwość ponowienia ataku. Była to ocena ryzyka przyjęta przez służby na etapie poszukiwań.[13]

Znajomi i sąsiedzi opisywali go jako cichego, spokojnego i dobrze uczącego się. Według informacji z uczelni od kilku miesięcy nie pojawiał się jednak na zajęciach i mówił o planowanym wyjeździe do pracy za granicę. Relacje te opisywały jego wcześniejsze funkcjonowanie, ale nie rozstrzygały motywu czynu.[14]

Wojewoda dolnośląski przeznaczył 10 tysięcy złotych do podziału dla pięciu policjantów operacyjnych, którzy bezpośrednio przyczynili się do zatrzymania podejrzanego; wcześniej minister spraw wewnętrznych wyróżnił 17 innych funkcjonariuszy pracujących przy sprawie.[15]

Istotnym tropem okazał się zakup szybkowaru: monitoring sklepu zarejestrował nabywcę, który pozostawił podpisane potwierdzenie odbioru i odjechał rowerem. Nagranie warsztatu przy ulicy Klimasa pokazało następnie osobę wychodzącą z pobliskiego budynku z żółtą torbą; policja powiązała ten zapis z Pawłem R. i rowerem widocznym przy zakupie naczynia.[16]

Postępowanie karne

7 lutego 2017 roku prokuratura skierowała akt oskarżenia. Zarzuty obejmowały czyny o charakterze terrorystycznym, usiłowanie zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych, sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz usiłowanie wymuszenia rozbójniczego. Biegli uznali oskarżonego za poczytalnego, lecz wskazali, że jego zdolność rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona.[1]

26 maja 2016 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu zastosował wobec Pawła R. trzymiesięczny areszt tymczasowy. Prokuratura wskazywała między innymi na obawę matactwa lub ucieczki oraz ryzyko ponowienia ataku.[17]

Po początkowym przyznaniu się do zarzutów podejrzany sprecyzował przed sądem, że przyznaje się do pozostawienia pakunku w autobusie, lecz nie do wszystkich elementów zarzucanego czynu. Obrońca twierdził, że mógł wcześniej nie zrozumieć pytania; prokuratura temu zaprzeczała.[18]

W czerwcu sąd utrzymał tymczasowe aresztowanie. W uzasadnieniu wskazywano na surową karę grożącą podejrzanemu, obawę utrudniania postępowania oraz potrzebę zabezpieczenia dalszych czynności dowodowych.[19]

Proces przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu rozpoczął się 20 marca 2017 roku. Oskarżony przyznał, że przygotował i pozostawił urządzenie, lecz kwestionował zamiar zabójstwa wielu osób i twierdził, że chciał wymusić okup, nie doprowadzić do ofiar.[20]

Na pierwszej rozprawie Paweł R. mówił o depresji, samotności i odrzuceniu przez rówieśników. Utrzymywał, że celowo dobrał niewłaściwe proporcje mieszaniny, by urządzenie wywołało huk i strach, ale nie silną eksplozję; przeprosił pokrzywdzoną i pasażerów. Była to linia obrony oskarżonego, oceniana później przez sąd wraz z opiniami biegłych i pozostałym materiałem dowodowym.[21]

Oskarżony odrzucał określenie go jako terrorysty i twierdził, że działał z pobudek finansowych oraz osobistego kryzysu, a nie ideologicznych. Przyznawał jednocześnie, że skonstruował urządzenie, umieścił je w autobusie i wykonał telefon z żądaniem okupu.[22]

W ramach ugody dotyczącej zadośćuczynienia oskarżony przekazał łącznie 20 tysięcy złotych: połowę pokrzywdzonej, a 10 tysięcy złotych – zgodnie z jej wolą – Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu przy ulicy Parkowej we Wrocławiu.[23]

8 listopada 2017 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał Pawła R. nieprawomocnie na 20 lat pozbawienia wolności. Sąd nie uwierzył, że oskarżony nie chciał nikogo skrzywdzić, ale jako okoliczności łagodzące uwzględnił jego młody wiek i znacznie ograniczoną poczytalność.[24]

Na karę łączną złożyło się pięć lat pozbawienia wolności za usiłowanie wymuszenia rozbójniczego i 15 lat za pozostawienie urządzenia w autobusie. Sąd pierwszej instancji uznał, że sprawca dążył najpierw do uzyskania korzyści majątkowej, a następnie do zabójstwa wielu osób; obrona zapowiedziała apelację.[25][26]

11 kwietnia 2018 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu obniżył karę łączną do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd przyjął, że zasadniczym celem sprawcy było wymuszenie korzyści majątkowej, a możliwość śmierci wielu osób obejmował on zamiarem ewentualnym, nie bezpośrednim.[27]

W prawomocnym wyroku w sprawie II AKa 53/18 sąd apelacyjny wymierzył 14 lat pozbawienia wolności za czyn związany z urządzeniem wybuchowym, a następnie karę łączną 15 lat. W uzasadnieniu uwzględnił między innymi znacznie ograniczoną zdolność oskarżonego do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem, nie negując zarazem skrajnego zagrożenia stworzonego dla pasażerów.[28]

W czerwcu 2019 roku Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro skierował do Sądu Najwyższego kasację, domagając się uchylenia wyroku apelacyjnego i ponownego rozpoznania sprawy. Prokuratura argumentowała, że kara była rażąco niewspółmierna, a sąd odwoławczy niewłaściwie ocenił postać zamiaru sprawcy.[29]

4 stycznia 2021 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego jako bezzasadną. Utrzymany został prawomocny wyrok 15 lat pozbawienia wolności.[30]

Przypisy

  1. Groził, że „zrobi drugą Brukselę” i podłożył bombę w autobusie. Odpowie za terroryzm. TVN24. 2017-02-07. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩ ↩ ↩ ↩ ↩ ↩
  2. Dacie złoto albo będą wybuchać bomby. Ultimatum z dnia, w którym doszło do eksplozji. TVN24. 2016-05-23. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  3. To on podłożył ładunek wybuchowy w autobusie? Film z monitoringu. TVN24. 2016-05-21. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  4. Czekał, aż autobus zapełni się ludźmi. Ekspert o bomberze z Wrocławia. TVN24. 2016-05-23. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  5. Kierowca autobusu: przyszło mi na myśl, że to może być bomba. Musiałem coś z tym zrobić. TVN24. 2016-05-24. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  6. Zauważyła bombę w autobusie, komendant jej podziękował. TVN24. 2016-06-03. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  7. Mogła zginąć, „stres pourazowy”. Ofiara wrocławskiego bombera jednak poważnie ranna. TVN24. 2016-05-31. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  8. To była bomba szybkowarowa, ale zawiódł materiał wybuchowy. Inaczej z autobusu zostałyby tylko koła. TVN24. 2016-05-20. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  9. Wysadzą autobus w powietrze. Sprawdzą, co by było, gdyby bomberowi się udało. TVN24. 2016-09-19. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  10. Błażej Organisty. Proces bombera. „W autobusie mogła powstać kula ognia”. Gazeta Wrocławska. 2017-08-10. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  11. 22-letni student był u rodziny. Szef policji o zatrzymanym w sprawie ładunku w autobusie. TVN24. 2016-05-24. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  12. Jest film z zatrzymania podejrzanego o podłożenie bomby. TVN24. 2016-05-24. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  13. Szef policji o bomberze: chciał zabić ludzi i mógł próbować jeszcze raz. TVN24. 2016-05-25. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  14. „To był wspaniały chłopak. Nie wiem, co się stało”. Znajomi o wrocławskim bomberze. TVN24. 2016-05-25. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  15. „Oni bezpośrednio przyczynili się do zatrzymania bombera”. Nagrody dla policjantów. TVN24. 2016-06-01. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  16. Marcin Rybak. Cudem uniknęliśmy tragedii jakiej w Polsce nie było. Newsweek Polska. 2017-03-20. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  17. Bomber z Wrocławia aresztowany na trzy miesiące. TVN24. 2016-05-26. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  18. Bomber najpierw się przyznał, później zmienił zdanie? „Mógł nie zrozumieć pytania”. TVN24. 2016-05-30. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  19. Bomber aresztowany na trzy miesiące. Dotarliśmy do argumentów sądu. TVN24. 2016-06-20. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  20. Rusza proces bombera. „Nie jestem żadnym terrorystą”. TVN24. 2017-03-20. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  21. Malwina Gadawa. Zamachowiec z Wrocławia stanął przed sądem. Gazeta Wrocławska. 2017-03-20. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  22. Bartek Paulus. „Bomber” z Wrocławia w sądzie: Nie jestem terrorystą. W moim życiu była tylko samotność i rozpacz. RMF24. 2017-03-20. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  23. Bomber z Wrocławia przekazał 10 tys. złotych na niepełnosprawne dzieci. Gazeta Wrocławska. 2017-06-27. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  24. Bomber z Wrocławia skazany. Ma spędzić w więzieniu 20 lat. Wirtualna Polska. 2017-11-08. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  25. Żądał złota za rozbrojenie ładunków. Jeden wybuchł na przystanku. Były student chemii usłyszał wyrok. TVN24. 2017-11-08. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  26. Dział Prasowy Prokuratury Krajowej. 20 lat pozbawienia wolności za podłożenie ładunku wybuchowego we wrocławskim autobusie. Prokuratura Krajowa. 2017-11-08. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  27. Łagodniejszy wyrok dla wrocławskiego bombera. TVN24. 2018-04-11. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  28. Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 11 kwietnia 2018 r., sygn. akt II AKa 53/18. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. 2018-07-31. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  29. Ziobro chce surowszej kary dla bombera z Wrocławia. TVN24. 2019-06-19. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  30. Joanna Urbańska-Jaworska. Bomber z wrocławskiego autobusu MPK posiedzi 15 lat. Prokuratura chciała więcej, ale Sąd Najwyższy oddalił kasację. Gazeta Wyborcza. 2021-01-05. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩