Obrażenia trzyletniej dziewczynki w żłobku na Targówku – zdarzenie z sierpnia 2026 roku w placówce opiekuńczej przy ulicy Safony na warszawskim Targówku, w wyniku którego trzyletnia dziewczynka doznała obrażeń głowy i została hospitalizowana. TVN24 opisywał obrażenia jako uraz czaszki.[1]

Zdarzenie

Informacje medialne różniły się o jeden dzień w określeniu daty zdarzenia. Miejski Reporter oraz opublikowane przez niego oświadczenie organu prowadzącego żłobek wskazywały, że doszło do niego we wtorek 18 sierpnia 2026 roku. Opublikowany 24 sierpnia materiał TVN24 wskazywał natomiast „ubiegłą środę”, czyli 19 sierpnia.[2][3][1]

Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marzenę Kiełek-Łopińską śledczy dowiedzieli się o sprawie z zawiadomienia złożonego przez matkę dziewczynki. Z zawiadomienia wynikało, że dziecko doznało obrażeń w rejonie głowy podczas pobytu w placówce, co spowodowało konieczność hospitalizacji.[1]

20 sierpnia Miejski Reporter informował, że dziewczynka nadal przebywała w szpitalu, a osoby sprawujące opiekę nad dziećmi w chwili zdarzenia były trzeźwe. Policja i przedstawiciele żłobka potwierdzali samo zdarzenie, nie przekazywali jednak wówczas informacji o jego dokładnym przebiegu ani przyczynie.[2]

W oświadczeniu z 21 sierpnia organ prowadzący placówkę podał, że według posiadanych przez niego informacji życiu dziecka nie zagrażało niebezpieczeństwo. Dziewczynka pozostawała hospitalizowana i była objęta dalszym leczeniem. Żłobek deklarował pełną współpracę z policją i prokuraturą, ale ze względu na trwające postępowanie odmówił publicznego przedstawiania szczegółowego przebiegu zdarzenia oraz odnoszenia się do poszczególnych jego wersji.[3]

eWarszawa, powołując się na ustalenia stołecznej „Gazety Wyborczej”, podała, że badanie tomograficzne wykazało u dziewczynki pęknięcie kości czaszki oraz powstały w jego wyniku krwiak. Według tej relacji konieczne miało być leczenie trwające dłużej niż siedem dni.[4]

Placówka została czasowo zamknięta decyzją jej organu prowadzącego. Według oświadczenia przerwa 20–21 sierpnia miała charakter organizacyjny: kolejne wezwania członków personelu do udziału w czynnościach procesowych miały uniemożliwiać normalne zorganizowanie pracy żłobka.[2][3]

W rozmowie opublikowanej 3 września przez „Fakt” matka dziewczynki przedstawiła swoją relację: po telefonie z placówki odebrała córkę, a pogotowie wezwała po pogorszeniu jej stanu w domu. Według matki opiekunka tłumaczyła obrażenia samodzielnym upadkiem dziecka w holu i nie wezwała karetki. Matka podała również, że córka opowiedziała jej o chwyceniu za nogi, odwróceniu głową w dół i upadku. Była to relacja matki o słowach dziecka, nie zaś ustalenie ujawnione przez śledczych dotyczące mechanizmu obrażeń.[5]

Postępowanie

Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI zatrzymali 35-letnią opiekunkę jeszcze w dniu otrzymania zawiadomienia. W żłobku zabezpieczili rejestrator monitoringu, który przekazano biegłemu z zakresu teleinformatyki, przeprowadzili oględziny oraz zabezpieczyli dokumentację dotyczącą działania placówki i zatrudnionych osób. Zainicjowano również kontrolę żłobka przez uprawniony podmiot działający z ramienia Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.[1] Według wypowiedzi rzeczniczki prokuratury przytoczonej przez eWarszawę 22 sierpnia śledczy nadal oczekiwali na opinię biegłego sporządzaną na podstawie zapisu monitoringu i nie ujawniali wersji żadnej ze stron postępowania.[4][6]

W charakterze świadków przesłuchano dyrektorkę i innych pracowników placówki. Dokumentację medyczną dziecka przekazano biegłemu z zakresu medycyny, który sporządził opinię na potrzeby postępowania.[1][6]

Opiekunka usłyszała zarzuty dotyczące nieumyślnego narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego uszkodzenia ciała. Zastosowano wobec niej dozór policji połączony z zakazem bezpośredniego i pośredniego kontaktowania się z rodzicami pokrzywdzonej, przesłuchanymi świadkami i innymi osobami zatrudnionymi w żłobku. Według informacji przekazanych przez prokuraturę groziła jej kara do roku pozbawienia wolności.[1][6]

Na dzień publikacji informacji nie ujawniono dokładnego mechanizmu powstania obrażeń. Postępowanie pozostawało pod nadzorem prokuratury.[2][3][1]

W tym samym materiale rzeczniczka prokuratury Marzena Kiełek-Łopińska potwierdziła, że postępowanie przygotowawcze nadal trwało i gromadzono dowody pozwalające zweryfikować wersje przedstawiane przez strony. Placówka odmówiła dziennikarzowi dalszego komentarza ze względu na śledztwo.[5]

Przypisy

  1. Alicja Glinianowicz. Dziecko z urazem czaszki, decyzja prokuratury wobec opiekunki. TVN Warszawa. 2026-08-24. pl. Dostęp: 2026-08-26. ↩ ↩ ↩ ↩ ↩ ↩ ↩
  2. Bocian. Wypadek w żłobku na Targówku. Ranne małe dziecko. Na miejscu pracowały służby. Miejski Reporter. 2026-08-20. pl. Dostęp: 2026-08-26. ↩ ↩ ↩ ↩
  3. Bocian. Oświadczenie żłobka po wypadku na Targówku. „Dziecko doznało urazu głowy”. Miejski Reporter. 2026-08-21. pl. Dostęp: 2026-08-26. ↩ ↩ ↩ ↩
  4. Bartosz Pańczyk. Dziecko w żłobku na Targówku miało wypadek i jest w szpitalu. Placówka nieczynna do odwołania. eWarszawa. 2026-08-20. pl. Dostęp: 2026-08-26. ↩ ↩
  5. Damian Ryndak. Dramatyczna relacja matki rannej w żłobku 3,5-latki. Ciocia złapała ją za nogi, upadła na głowę. Fakt. 2026-09-03. pl. Dostęp: 2026-09-07. ↩ ↩
  6. Paulina Onyszko. Policyjne dochodzenie w sprawie zdarzenia w żłobku na Targówku. Komenda Rejonowa Policji Warszawa VI. 2026-08-21. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩ ↩ ↩