Spór o prawa autorskie do fotografii Łukasza Litewki wybuchł w sierpniu 2026 roku, gdy kilka organizacji społecznych poinformowało o otrzymaniu wezwań do zapłaty za wykorzystanie portretu zmarłego posła w pożegnalnych publikacjach. Autorka zdjęcia, fotografka Jagoda Owczarek, dochodziła roszczeń za pośrednictwem firmy Picfollow i reprezentującego ją prawnika. Organizacje nie kwestionowały samej ochrony praw autorskich, lecz krytykowały wysokość roszczeń i ich skierowanie do podmiotów, które użyły fotografii w niekomercyjnych kondolencjach.

Fotografia

Przedmiotem sporu był portret Łukasza Litewki w białej koszulce. Sesję zlecił jeszcze za życia sam poseł, a zdjęcie było później używane jako jego fotografia profilowa na Facebooku. Przy publikacji profilowej nie wskazano nazwiska autorki ani warunków dalszego wykorzystania fotografii. Po śmierci Litewki 23 kwietnia 2026 roku zdjęcie zostało szeroko skopiowane przez osoby, media i organizacje publikujące informacje oraz wpisy pożegnalne.[1]

Fotografia została także wystawiona przy trumnie podczas pogrzebu posła.[2]

Publicznie nie ujawniono treści umowy zawartej przy realizacji sesji. Samo zamówienie i opłacenie zdjęcia nie przesądza o przeniesieniu autorskich praw majątkowych: takie przeniesienie wymaga co do zasady pisemnej umowy wskazującej pola eksploatacji. Nie wiadomo zatem, jaki dokładnie zakres praw uzyskał Litewka i czy obejmował on upoważnianie innych podmiotów do dalszego publikowania fotografii.[3]

Wezwania do zapłaty

Otrzymanie wezwań potwierdziły między innymi Fundacja Z Rąk do Rąk, Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami oraz Fundacja na Rzecz Zwierząt Marzenia Zwierzaków. Pisma dotyczyły publikacji zdjęcia bez przedstawienia licencji, bez oznaczenia autorki i, w części przypadków, po jego wykadrowaniu.[4]

W opisywanych wezwaniach łączną kwotę 2000 zł rozbito na:

  • 1000 zł odszkodowania za wykorzystanie fotografii bez licencji,
  • 500 zł zadośćuczynienia za brak oznaczenia imienia i nazwiska autorki,
  • 500 zł zadośćuczynienia za ingerencję w integralność utworu polegającą na jego wykadrowaniu.

Kwoty te były roszczeniami przedstawionymi w wezwaniach przedsądowych, a nie karami nałożonymi przez organ państwa ani należnościami zasądzonymi prawomocnym wyrokiem. Picfollow nie ujawniło Gazeta.pl liczby wszystkich wysłanych wezwań. Firma wyjaśniała, że nie wybiera adresatów według ich formy prawnej lub rodzaju działalności, lecz reaguje na stwierdzone wykorzystanie utworu, do którego jej klient posiada prawa. Dopuszczała również polubowne zakończenie poszczególnych spraw.[1]

Picfollow przedstawia swoją usługę jako połączenie automatycznego monitorowania publikacji zdjęć z obsługą prawną. Fotograf umieszcza prace w systemie, weryfikuje wykryte publikacje i może zgłosić naruszenia prawnikom. Uzyskane odszkodowania i zadośćuczynienia są następnie wypłacane twórcy po potrąceniu prowizji firmy.[5]

Stanowisko organizacji i bliskich posła

Organizacje podkreślały, że fotografia pochodziła z publicznego profilu Litewki, nie była podpisana, a wykorzystano ją w niekomercyjnych wpisach pożegnalnych. Fundacja Z Rąk do Rąk odmówiła zapłaty i przesłała odpowiedź skonsultowaną z prawnikami. Jej przedstawiciel Tomasz Płoszański mówił, że spór nie dotyczy negowania praw fotografów, lecz kontekstu oraz proporcjonalności roszczenia.[6]

Fundacja im. Łukasza Litewki potwierdziła autorstwo Owczarek oraz fakt zlecenia sesji przez posła. Uznała jednak, że w okolicznościach nagłej śmierci roszczenia nie powinny być kierowane zwłaszcza do bliskich mu organizacji prozwierzęcych. Poinformowała o próbie polubownego wyjaśnienia sprawy oraz o zwróceniu się do fotografki o przeprosiny i wycofanie żądań. Jednocześnie zaapelowała do internautów o powstrzymanie hejtu.[4]

Jedna z internautek przekazała Fundacji na Rzecz Zwierząt Marzenia Zwierzaków pieniądze na pokrycie roszczenia fotografki.[2]

Stanowisko fotografki

Owczarek oświadczyła, że jej zamiarem było zwrócenie uwagi na wykorzystywanie pracy fotografów bez zgody, informacji o autorze i poszanowania praw twórców. Zaprzeczyła, aby chciała zarabiać na śmierci Litewki lub żałobie jego bliskich. Poinformowała również, że po nagłośnieniu sprawy otrzymywała groźby, życzenia śmierci oraz obraźliwe komentarze, i poprosiła, aby krytyka nie przeradzała się w ataki personalne.[7]

W opublikowanym oświadczeniu nie zadeklarowała wycofania wezwań. Według publicznie dostępnych informacji 27 sierpnia spór pozostawał na etapie przedsądowym; nie było informacji o prawomocnym rozstrzygnięciu, postępowaniu karnym ani formalnym uznaniu działań fotografki lub Picfollow za próbę wyłudzenia.

3 września Owczarek poinformowała, że bez opłat wycofuje wszystkie roszczenia wobec fundacji i organizacji pozarządowych. Przyznała, że zaakceptowała przygotowane pisma bez dokładnego sprawdzenia listy adresatów i wzięła za to odpowiedzialność. Podtrzymała natomiast roszczenia wobec redakcji, portali i podmiotów politycznych, które w jej ocenie zarabiały na publikowaniu fotografii. Zadeklarowała, że uzyskane pieniądze zostaną przekazane na cele charytatywne, a wpłacający będą mogli wskazać organizację pożytku publicznego. Zapowiedziała także przekazanie organom materiałów dotyczących gróźb kierowanych wobec niej i jej rodziny oraz przeprosiła bliskich Litewki i osoby, które go znały.[8]

Ocena prawna

Publiczna dostępność zdjęcia w internecie i brak widocznego oznaczenia autora nie oznaczają rezygnacji z praw autorskich. Także niekomercyjny charakter publikacji nie tworzy automatycznego wyjątku pozwalającego wykorzystać fotografię bez zgody. Adwokat Krzysztof Czyżewski, któremu pokazano jedno z wezwań, oceniał, że prawdopodobnie doszło do naruszenia, choć zwrócił uwagę na wysoką kwotę żądania i możliwość występowania pomyłek przy podobnym modelu dochodzenia roszczeń. Według niego ekonomika takich działań może opierać się na tym, że część adresatów zapłaci bez kierowania sprawy do sądu.[4]

Mecenas Mateusz Szczurek wyjaśniał, że żądanie 1000 zł odszkodowania wiązano z możliwością dochodzenia dwukrotności należnego wynagrodzenia za naruszenie praw majątkowych. Dwa żądania po 500 zł dotyczyły praw osobistych, lecz zadośćuczynienie wymagałoby wykazania zawinionego naruszenia i krzywdy. W jego ocenie niekomercyjny, pożegnalny charakter publikacji, brak informacji o autorce przy rozpowszechnionym zdjęciu oraz możliwość wcześniejszego wykadrowania fotografii przez samego Litewkę mogły przemawiać przeciw zasądzeniu tych kwot, a całe roszczenie mogło być oceniane także pod kątem nadużycia prawa podmiotowego. Była to opinia eksperta, nie rozstrzygnięcie sądu.[2]

Brak publicznego dostępu do umowy dotyczącej sesji uniemożliwiał jednak niezależne ustalenie, kto posiadał autorskie prawa majątkowe i w jakim zakresie. Fotografce niezależnie od ewentualnego przeniesienia praw majątkowych przysługiwały niezbywalne prawa osobiste, w tym prawo do oznaczenia autorstwa.

Zobacz też

Przypisy

  1. Marcin Kozłowski. Opublikowali zdjęcie Łukasza Litewki. Teraz dostają wezwania do zapłaty. Gazeta.pl. 2026-08-26. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩ ↩
  2. Janina Blikowska. Fotografka żąda pieniędzy za zdjęcie Łukasza Litewki. Było wystawione również na pogrzebie. Rzeczpospolita. 2026-08-27. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩ ↩ ↩
  3. Zdjęcie w kontekście prawnoautorskim. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  4. Karolina Pałys-Guzik. Czy NGO-sy miały prawo udostępnić zdjęcie Łukasza Litewki? Ekspert wyjaśnia. Wirtualne Media. 2026-08-26. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩ ↩ ↩
  5. Ochrona utworów wizualnych w internecie i uzyskiwanie odszkodowań za naruszenia. Picfollow. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  6. Agnieszka Homa. Opublikowali zdjęcie Łukasza Litewki. Teraz mają zapłacić 2 tys. zł. Onet. 2026-08-26. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  7. Fotografka zabrała głos po aferze ze zdjęciem Litewki. „Moją intencją nie było zarabianie na śmierci Łukasza”. Onet. 2026-08-26. pl. Dostęp: 2026-08-27. ↩
  8. Janina Blikowska. Żądała pieniędzy za zdjęcie Łukasza Litewki. Zmieniła decyzję, fundacje reagują. Rzeczpospolita. 2026-09-03. pl. Dostęp: 2026-09-04. ↩